Fotografie nad morzem w Polsce

wczasy wakacje urlop

Uzdrowiska Bałtyckie

24 lipiec 2013r.

UZDROWISKA BAŁTYCKIE Uzdrowisko, to miejscowość posiadająca warunki naturalne, niezbędne do prowadzenia lecznictwa. Do leczniczych właściwości środowiska nadmorskiego zaliczyć można dużą wilgotność, znaczne nasilenie wiatrów, nasłonecznienie oraz obecność aerozolu morskiego (mgły morskiej). Poza drobinami wody aerozol zawiera m.in. związki sodu, magnezu, potasu, wapnia, bromu i jodu. Nad Bałtykiem duże znaczenie ma obecność jodu, który wpływa na pracę gruczołów wydzielania wewnętrznego i zwiększa odporność organizmu na infekcje. Rozbryzgujące się o brzeg fale morskie powodują zwiększenie zawartości w powietrzu jonów ujemnych, co także korzystnie wpływa na zdrowie. W sąsiadujących z Bałtykiem województwach status uzdrowiska ma 7 miejscowości. Powierzchnia Parku przekracza 109 km2, z czego lasy zajmują 42%, wody 43%, a pozostałe obszary 15%. Na stosunkowo niewielkim obszarze znajdują się tereny bardzo zróżnicowane pod względem krajobrazowym. Na terenie Parku znajdują się najwyższe w Polsce, ciągle aktywne, strome klify, o wysokości dochodzącej SŁOWIŃSKI PARK NARODOWY Park od 1995 r. znajduje się na liście obszarów chronionych Konwencją Ramsarską Obejmuje fragment wybrzeża pomiędzy Rowami a Łebą. Zajmuje powierzchnię 186 km2, z czego ponad połowę stanowią jeziora, a 1/4 lasy. Na terenie parku znajduje się pięć płytkich jezior przybrzeżnych: Łebsko, Gardno, Dołgie Wielkie, Jezioro Smołdzińskie i Dołgie Małe, powstałych przez odcięcie bałtyckich zatok piaszczystą mierzeją, usypywaną przez fale i prądy morskie. Działo się to całkiem niedawno, być może tylko około 1000 lat temu. Mierzeja ma 35 km długości i 1-3 km szerokości. Niemal cała objęta jest obszarem ochrony ścisłej. Oddzielone od morza zbiorniki stały się jeziorami wy-słodzonymi przez rzeki. Przy sztormowej pogodzie woda morska czasem się do nich wdziera i sprzyja rozwojowi słonorośli. Stale napływająca woda z rzek, zamula jeziora. Następuje ich intensywne zarastanie, powoli zamieniają w bagna i torfowiska. Nie zakończyły się też procesy związane z wędrówkami. Jest to płaskie wybrzeże, na którym morskie zatoki zamykane są narastającymi piaszczystymi mierzejami, zwanymi także kosami. Odcinane od morza zatoki stają się jeziorami przybrzeżnymi lub zalewami połączonymi z morzem wąskimi cieśninami. Mierzeje tworzą się w miejscach, w których po dłuższym prostym odcinku wybrzeża następuje jego zakręt w kierunku zatoki. Prądy morskie niosące piaszczysty materiał wzdłuż prostego odcinka brzegu za jego zakrętem usypują półwysep, który stopniowo odcina zatokę. Na wschodnim wybrzeżu polskim mamy dwie duże mierzeje. Mierzeja Helska odcina od otwartego morza Zatokę Pucką, natomiast Mierzeja Wiślana zamieniła rozległą zatokę Bałtyku w Zalew Wiślany. W okolicach Łeby znajduje się mierzeja, która odcięła bałtycką zatokę, tworząc w jej miejscu duże i płytkie jeziora przybrzeżne: Łebsko, Gardno i Sarbsko. Z kolei na Pomorzu Zachodnim wymienić można Mierzeję Przytorską, stanowiącą zachodnią część wyspy Wolin oraz mierzeję zamykającą Zalew Kamieński, na której położone jest miasto Dziwnów. Wybrzeże klifowe Klif jest to stroma, często pionowa skarpa opadająca ku morzu. U podnóża klifu czasami występuje wąska plaża. Klif powstaje w wyniku niszczącej działalności morza zwanej abrazją. Poruszane falami okruchy skalne systematycznie uderzają o skałę na brzegu i ścierają ją, żłobiąc niszę abrazyjną. Powstaje pod nią lekko nachylona ku morzu powierzchnia zwana platformą abrazyjną, a wypłukany przez morze materiał skalny gromadzi się na jej przedpolu. Podcięta niszą skarpa osuwa się i klif stale się cofa aż do momentu, gdy znajdzie się poza zasięgiem niszczącej fali przyboju. Wtedy klif żywy (aktywny) zamienia się w klif martwy, nie podlegający już procesowi abrazji. W Polsce wybrzeże klifowe spotykamy m.in. na wyspie Wolin, w okolicach Trzęsacza, Jastrzębiej Góry, Pucka i Gdyni-Orłowa. Wybrzeże deltowe Z wybrzeżem deltowym mamy do czynienia wtedy, gdy rzeka przy swoim ujściu nanosi więcej materiału, niż zabiera go morze. Wybrzeże jest wówczas płaskie, poprzecinane odnogami uchodzącej do morza rzeki, czasami bagniste. Występują tu licznie łachy i płycizny, a także wysunięte w morze piaszczyste półwyspy. Z wybrzeżem deltowym mamy do czynienia przy ujściu Wisły, choć występują tu także cechy wybrzeża mierzejowo-zalewowe-go. Delta Wisły ukształtowała się bowiem w zalewie, odciętym wcześniej Mierzeją Wiślaną. Ponadto delta w dużym stopniu została przekształcona przez człowieka, osuszona i zagospodarowana rolniczo, a rozgałęzione ujście zastąpił sztuczny przekop koło Świbna. Na zachodzie pomiędzy wyspami Wolin i Uznam od strony Zalewu Szczecińskiego systematycznie narasta wsteczna delta Świny. Wybrzeże lobowe i antropogeniczne Podczas zlodowacenia w okolicach czoła lądolodu powstały loby, czyli wysunięte ku południowi wielkie jęzory lodowcowe. Wygniatały one w gruncie rozległe zagłębienia, które po ociepleniu wypełniło morze, tworząc duże zatoki o regularnym zarysie linii brzegowej. Ten typ wybrzeża, nazywany lobowym, występuje w Polsce w Zatoce Gdańskiej. Niektóre fragmenty wybrzeży, zwłaszcza w okolicach dużych miast i terenów przemysłowych, są w znacznym stopniu przekształcone przez człowieka. Całymi kilometrami mogą się ciągnąć betonowe nabrzeża, falochrony lub zbudowane z kamienia lub ziemi wały, sztuczne wyspy i półwyspy. W Polsce z wybrzeżem antropogenicznym mamy do czynienia m.in. w Gdańsku i Gdyni. Wybrzeża: mierzejowo-zalewowe ■■■ klifowe lobowo-deltowo-mierzejowo-zale antropogeniczne -i minar U polskich wybrzeży, w ciągu setek lat żeglugi i wojen, zatonęło w różnych okolicznościach bardzo wiele jednostek pływających. Na dnie morza naliczono kilkaset wraków. Miały tu miejsce największe tragedie morskie jakie odnotowano w całej światowej historii żeglugi. Polskie wody przybrzeżne charakteryzują się tym, że są stosunkowo płytkie. Zazwyczaj ich głębokość nie przekracza kilkudziesięciu metrów, a dno jest piaszczyste. W przypadku zatok Puckiej i Gdańskiej duże akweny mają jedynie kilka lub kilkanaście metrów głębokości. Poza tym w przeciwieństwie do wielu innych wybrzeży u nas w ciągu ostatniego półwiecza badanie morskiego dna było mocno ograniczone. Mogli to robić tylko ci, którzy cieszyli się zaufaniem komunistycznych władz, czyli np. wojskowi. W tym czasie inne akweny zostały już dość dokładnie spenetrowane, a dla nurkujących poszukiwaczy skarbów, badaczy historii i amatorów mocnych wrażeń wody polskie są wciąż bardzo atrakcyjne. Przeszkodą w badaniu wraków na Bałtyku jest zwykle mała przejrzystość wody, jej niska temperatura i często niesprzyjająca pogoda. Poza tym przemieszczające się piaski zasypują wraki, oplatają je też gęsto rybackie sieci. W przypadku okrętów wojennych wraki często naszpikowane są rdzewiejącą, śmiertelnie groźną amunicją minami. Mimo to w miejscach morskich tragedii można spotkać coraz więcej wypraw nurków penetrujących zatopione jednostki. Jednym z najstarszych u polskich wybrzeży jest wrak zatopionego w czasie bitwy pod Oliwą w 1627 r. szwedzkiego galeonu „Solen". Kiedy po abordażu z polskiego mniejszego galeonu „Wodnik" przewagę w walce uzyskali Polacy, Szwedzi wysadzili w powietrze dziobową komorę prochową „Solena" posyłając go na dno. Okręt spoczął na głębokości 16 m w Zatoce Gdańskiej. W 1969 roku w czasie budowy Portu Północnego odnaleziono wrak, a w 1980 r. podniesiono go, wydobywając z niego 6 tys. obiektów, m.in. świetnie zachowane działa i bardzo wiele monet. 3 września 1939 r. w czasie walk w obronie wybrzeża przy porcie na Helu zostały zatopione przez niemieckie samoloty dwa polskie okręty: niszczyciel ORP „Wicher" i stawiacz min ORP „Gryf'. Oba okręty zostały potem podniesione i zatopione przez Niemców w innych, płytkich, nie przeszkadzających w żegludze miejscach jako okręty-cele. Po wojnie oba wraki zostały częściowo wydobyte. Zimą i wiosną 1945 r. w ramach akcji „Hannibal" Niemcy ewakuowali przez Bałtyk żołnierzy, szpitale, służby pomocnicze i ludność cywilną z Prus Wschodnich do Niemiec w czasie ofensywy Armii Czerwonej. Trzy duże, biorące udział w ewakuacji statki zostały zatopione torpedami radzieckich okrętów podwodnych. Nie było list pasażerów, więc nie znamy dokładnej liczby ofiar. 30 I 1945 r. zatonął na północ od Łeby statek pasażerski „Wilhelm Gustloff', na którym znajdowało się prawdopodobnie ponad 10 tys. stłoczonych ludzi, spośród których uratowano 838 osób 10 II 1945 r. zatonął statek pasażerski „Steuben" z wojskiem, lekarzami, pielęgniarkami i cywilami. Spośród znajdujących się na pokładzie ok. 4,3 tys. osób uratowano około 600 rozbitków. 16 IV 1945 r. odległości około 12 mil morskich od Łeby zatopiony został transportowiec MS „Goya". Zginęło na nim co najmniej 6 tys. ludzi, uratowano zaledwie 165 osób. W lipcu 2006 roku 30 mil na północ od Władysławowa odnaleziono wrak, który zidentyfikowano jako jedyny niemiecki lotniskowiec „Graf Zeppelin". Był on ukończony w 90%, kiedy trafił lekko uszkodzony w ręce Rosjan w 1945 r. W nie do końca wyjaśnionych okolicznościach zatonął na Bałtyku w 1947 r. Najprawdopodobniej zatopili go w ramach ćwiczeń Rosjanie przy pomocy torped i bomb lotniczych, pod naciskiem zachodnich sojuszników domagających się likwidacji okrętów przechwyconej floty hitlerowskiej. Część wraków udostępnionych jest dla wszystkich zainteresowanych nimi płetwonurków. Dotyczy to głównie okolic Mierzei Helskiej. Udostępnione są wraki, których eksploracja nie wiąże się z dużym ryzykiem i których badanie nie budzi protestów osób, uznających miejsca morskich tragedii za cmentarzyska, których nie powinno się ogołacać z pamiątek historii.

ocena 4/5 (na podstawie 5 ocen)

Polska, nad morzem, noclegi, wczasy, wycieczki, Zatoka Gdańska, Bałtyk, Park Narodowy, Gdynia, Gdańsk, zatoka gdańska, Uzdrowiska